Varia
Filmowa przestrzeń ENH
Twórcy z charakterem
Moje nowe horyzonty - felietony Romana Gutka
Polityka Poleca - Przewodnik Festiwalowicza
Selekcjonerzy z festiwali
Krytycy w Winnipeg
Nagroda im. K. Mętraka
Ciekawostki z przestrzeni ENH
ENH poleca: książki Krytyki Politycznej
Krakowska Szkoła Filmu i Komunikacji Audiowizualnej
Wyróżnienie

O ruchomych billboardach i automatach do gry w pinball, czyli kino w dobie "globalnego Hollywood"

Pauline Kael, pisząc o filmach hollywoodzkich okresu klasycznego, twierdziła, iż: Możemy mówić o komediach Paramountu z lat trzydziestych lub rodzinie filmów rozrywkowych 20th Century Fox z lat czterdziestych, o komediach cinemascopowych z lat pięćdziesiątych czy o dawnym blichtrze filmów Metro-Goldwyn-Mayer mniej więcej tak, jak mówimy o Chevroletach i Studebakerach. Wydaje się jednak, iż owo motoryzacyjne porównanie nie jest już adekwatnym w odniesieniu do filmów epoki "globalnego Hollywood". Sprzedawcy samochodów cieszą się co prawda opinią nietuzinkowych spryciarzy i mistrzów manipulacji, trudno jednak wyobrazić sobie dealera zdolnego sprzedać kilkakrotnie ten sam samochód jako nowy, dołączyć do niego w pakiecie sporo niepotrzebnych gadżetów, za które będziemy skłonni suto zapłacić czy wreszcie nie napotykając na sprzeciw klienta umieścić na jego samochodzie szereg reklam i nalepek, z których dochód popłynie do kieszeni sprzedawcy. Tymczasem dla dealerów "globalnego Hollywood" tego rodzaju wyczyny zdają się być codziennością.

Codziennością i koniecznością - należałoby właściwie dodać z uwagi na kłopotliwą specyfikę oferowanego przez owych dealerów towaru. Przemysłowy, wręcz "fordowski" sposób produkcji tradycyjnie łączył kino hollywoodzkie z działalnością biznesową. Produkcja filmów jednak była i jest obarczona znacznie większym ryzykiem niż produkcja innych towarów. Z jednej strony, zdaniem Martina Dale'a, zrobienie filmu jest równie drogie jak wyprodukowanie prywatnego odrzutowca z drugiej zaś, jak twierdzi jeden z amerykańskich producentów, kinowy film jest produktem o potencjalnej trwałości jedynie kilku dni, jednak nie tak tanim w produkcji, jak podobnie trwałe warzywa lub owoce. Wyprodukowanie przeciętnego hollywoodzkiego filmu kosztuje obecnie około 65 mln dolarów, nie licząc kosztów reklamy i marketingu składających się średnio na kolejne 35 mln dolarów. Zdarza się jednak, iż budżety filmów sięgają 200 mln dolarów. Chcąc uczynić te liczby mniej abstrakcyjnymi Thomas Elsaesser snuje fantazyjne porównania. Otóż zdaniem holenderskiego filmoznawcy jeden hollywoodzki film kosztuje obecnie tyle, iż za kwotę tę można wybudować 4 tys. domów lub też przez rok dostarczać czystą wodę 600 tys. ludzi albo zainstalować od podstaw sieć telefoniczną w mieście wielkości Rzymu. Sięga też po porównania militarne, twierdząc, iż przeciętny koszt "superprodukcji" równałby się kosztom wyprodukowania helikoptera bojowego albo łodzi podwodnej lub też zorganizowania testów atomowych na dogodnej do tego wyspie, a sam proces produkcji takiego filmu wysokością kosztów, rozmachem, logistyczną i organizacyjną skalą przedsięwzięcia oraz precyzją planowania przypominałby właśnie kampanię militarną.

Lawinowy wzrost wysokości hollywoodzkich budżetów filmowych rozpoczął się u progu dekady lat 80. i wpisywał się w szerszy kontekst przeobrażeń rynku filmowego, związanych z procesami globalizacji i rosnącego znaczenia idei neoliberalnych w gospodarce. Spośród najważniejszych zmian wymieńmy tu: wyłonienie się potężnych koncernów medialno-rozrywkowych i wplecenie hollywoodzkich studiów filmowych w ich korporacyjne struktury, dynamiczny rozwój sfery nowych mediów oraz multipleksyzację. Tworzyły one splot czynników sprzyjających powstaniu i hegemonii "globalnego Hollywood" - bezapelacyjnie dominującego na światowych rynkach, którego produkt został przy tym harmonijnie wpleciony w sieć mediów i konsumpcji ponowoczesnej, poźnokapitalistycznej gospodarki, globalizującego się świata i nowego pejzażu medialnego.

W latach 1980-1994 koszt produkcji przeciętnego filmu hollywoodzkiego wzrósł z 9,4 mln dolarów do 34,3 mln dolarów, a koszty dystrybucji i marketingu jednego tytułu zwiększyły się z 4,3 mln dolarów do 16,1 mln dolarów. W 2006 roku przeciętny budżet produkcyjny filmu hollywoodzkiego kształtował się już na poziomie 65,8 mln dolarów, jednocześnie średni budżet filmu brytyjskiego (często powstającego w koprodukcji z Hollywood, co znacząco go zawyża) wynosił 13,6 mln dolarów, podczas gdy uśrednione budżety produkcji francuskich zamykały się w kwocie 6,6 mln dolarów, a włoskich w 4,9 mln dolarów. W tym samym roku studia hollywoodzkie na reklamę i marketing jednego tytułu wydawały średnio 34,5 mln dolarów (rok wcześniej kwota ta wynosiła 36,1 mln dolarów). Liczby te wskazują, iż obecnie koszt samej tylko promocji filmu hollywoodzkiego równa się kosztowi wyprodukowania np. sześciu filmów francuskich czy siedmiu włoskich. Natomiast przeciętny budżet polskiego filmu wynosi tyle, ile hollywoodcy majors wydają na wykonanie czterech do pięciu trailerów do swoich produkcji.

Z czysto ekonomicznego punktu widzenia tak ogromny wzrost kosztów wykonania produktu w dekadzie lat 80. powinien budzić raczej niepokój niż zadowolenie producenta. Tymczasem w Carrollowskim świecie "fabryki snów" wzrost kosztów zaowocował też wzrostem zysków, zgodnie z hollywoodzkim aksjomatem "im więcej wydajesz, tym więcej zyskujesz", a dwie ostatnie dekady XX wieku okazały się dla studiów z przedmieść LA okresem prosperity i umacniania globalnej dominacji. Cytowany już wyżej, snujący barwne porównania Elsaesser zauważa, iż następujący po roku 1980 lawinowy wzrost hollywoodzkich budżetów sprawia wrażenie filmowego "wyścigu zbrojeń", dzięki któremu Hollywood zostawia w tyle i marginalizuje producentów z innych kontynentów. Z kolei Jon Lewis porównuje to zjawisko do sytuacji gry w pokera, w której producenci z "fabryki snów" tak wysoko podnieśli stawki, iż konkurenci spoza niej mają coraz większe trudności z tym, by w ogóle usiąść do stolika.

1 2 3 4 5  
Moje NH
Strona archiwalna
Nawigator
Lipiec-sierpień 2009
PWŚCPSN
23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
Program:
Mój plan:
Indeks A-Z
Koncerty
Filmy nieme w Operze
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu:
Skocz do cyklu:
WYBIERZ CYKL
Czy wiesz, że...

30 i 31 lipca 2009 o godz. 19.00 w Teatrze Polskim odbędzie się prezentacja sceny muzycznej chiptune zrzeszonej wokół nowojorskiej grupy 8bitpeoples Artist Collective

>
/Co to jest?
JESTEŚMY NA FACEBOOKU LINKI:
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty 2007-2009  /  festiwal@enh.pl  /  www.enh.pl  /  realizacja: Pracownia Pakamera