Varia
Filmowa przestrzeń ENH
Twórcy z charakterem
Moje nowe horyzonty - felietony Romana Gutka
Polityka Poleca - Przewodnik Festiwalowicza
Selekcjonerzy z festiwali
Krytycy w Winnipeg
Nagroda im. K. Mętraka
Ciekawostki z przestrzeni ENH
ENH poleca: książki Krytyki Politycznej
Krakowska Szkoła Filmu i Komunikacji Audiowizualnej
Wyróżnienie
Szkolne zwierciadło wolności

Gdyby Ethan Hawke wraz z resztą "umarłych poetów" stanęli na ławkach w Klasie Laurenta Canteta, wylądowaliby zapewne na dywaniku u dyrektora. Nawet pomimo zacnych intencji. Bo czas naiwnego, młodzieńczego buntu w imię swobody myślenia minął. W dzisiejszym kinie wolność to sprawa dużo bardziej skomplikowana.

Nastroje społeczne zawsze przenikały do kina, które ze wszystkich sztuk okazywało się ich najczulszym sejsmografem. Jego silny związek z rzeczywistością, podniesiony do rangi esencji przez neorealizm, tworzył platformę dla przekładania socjologicznych zjawisk na język filmowych kadrów. Ale rejestracyjna jakość X muzy w pewnym momencie przestała wystarczać. Potrzebna była nośna metafora - społeczeństwo w pigułce. Coś takiego, jak szkoła - kuźnia przyszłych obywateli, kształtowanych według konkretnej ideologii, która definiuje wolność na własne potrzeby.

Zanim jednak kino zaczęło ujmować wolność jako relatywną kategorię społeczno-kulturową, musiało dojrzeć. W Błękitnym aniele ważniejsza od wypełnionych buzującą zbiorowością pomieszczeń była jeszcze pusta sala lekcyjna, która potęgowała poczucie samotności zniszczonego namiętnością profesora Ratha. Drapieżny społeczny pazur filmu Josefa von Sternberga ujawniał się gdzie indziej - w sekwencjach klubowych występów Marleny Dietrich.

Kontrkulturowa rebelia lat 60-tych zaowocowała w Anglii ruchem "młodych gniewnych", którzy rzucili się do bezlitosnej krytyki angielskiego społeczeństwa, łamiąc przy okazji sporo narracyjnych schematów. Lindsay Anderson - bodaj najbardziej "gniewny" - nakręcił w 1968 r. Jeżeli..., w którym szkole została przydzielona niechlubna rola bastionu konserwatyzmu.

Wolność: mit

Stowarzyszenie umarłych poetów Petera Weira - choć daleko bardziej skonwencjonalizowane i skrojone na modłę hollywoodzką - wydaje się w pewnym sensie wyrastać z filmu Andersona. Kontestacyjna, utopijna wizja buntu nie sprowadza się tu wprawdzie do wyobrażonego zabijania nauczycieli, ale też uderza w twardy beton systemu. Monumentalny gmach szkolny, oddychający brytyjskim przepychem, to ostoja arystokratycznego snobizmu. Wszystko musi się w nim odbywać z szacunkiem dla kultury wyższej, a więc z połkniętym kijem od szczotki. Nadęci belfrzy recytują poezję, a wynudzeni, poddani srogiej dyscyplinie uczniowie mają nauczyć się ją rozumieć. Czyli hołdować kanonicznym interpretacjom.

W ten świat "szkiełka i oka" bezceremonialne wkracza orędownik "czucia i wiary" - John Keating. To taki Keseyowski McMurphy, pozbawiony jednak szelmowskiego uśmiechu Jacka Nicholsona z ekranizacji Formana, obdarzony za to ciepłym wyrazem twarzy Robina Williamsa. Rewolucjonista, który rozsadza od środka intelektualny totalitaryzm. Spontaniczny, nietuzinkowy nauczyciel, wyprowadzający poezję poza szkolne mury. Uczniowie pod jego wpływem reaktywują tytułowe stowarzyszenie, oparte na romantycznym pojmowaniu sztuki - jako indywidualnej ekspresji, celebracji wrażliwości i wywrotowości, a nade wszystko: wolności uczuć i myślenia.

Mimo że w filmie Weira brakuje odpowiednika siostry Ratched, Keating będzie zmuszony odejść. Jego przesłanie nie zachwyca przełożonych, którzy przypinają mu łatkę harcownika. System wygrywa, ale tylko pozornie. Bo nauczyciel, owszem, zostaje zwolniony, lecz słynna scena, kiedy uczniowie żegnają swojego mistrza wchodząc na ławki, nie pozwala na wątpliwości - zasiane ziarenko wolności będzie kiełkować. Wbrew konserwatywnej mentalności, która jako jedyna nosi znamiona ideologii. Wolność to tkwiący w człowieku piękny stan ducha, który po uwolnieniu emanuje ogromną siłą. To niezależny od historii i kontekstu mit. Roland Barthes właśnie mitom przypisał ubieranie względnych pojęć w szaty właściwości wrodzonych. Peter Weir nieświadomie powtarza tę tezę.

1 2 3  
Moje NH
Strona archiwalna
Nawigator
Lipiec-sierpień 2009
PWŚCPSN
23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
Program:
Mój plan:
Indeks A-Z
Koncerty
Filmy nieme w Operze
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu:
Skocz do cyklu:
WYBIERZ CYKL
Czy wiesz, że...

Koncert Lydia Lunch & The Big Sexy Noise w czwartek 23 lipca w Arsenale jest bezpłatny dla wszystkich karnetowiczów. Cena biletu normalnego - 25 zł.

>
/Co to jest?
JESTEŚMY NA FACEBOOKU LINKI:
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty 2007-2009  /  festiwal@enh.pl  /  www.enh.pl  /  realizacja: Pracownia Pakamera