Varia
Filmowa przestrzeń ENH
Twórcy z charakterem
Moje nowe horyzonty - felietony Romana Gutka
Polityka Poleca - Przewodnik Festiwalowicza
Selekcjonerzy z festiwali
Krytycy w Winnipeg
Nagroda im. K. Mętraka
Ciekawostki z przestrzeni ENH
ENH poleca: książki Krytyki Politycznej
Krakowska Szkoła Filmu i Komunikacji Audiowizualnej
II nagroda

Zmierzch o poranku

Dziś przeczytałem, że aktor Robert Pattison jest na bakier z higieną. Zaraz nieco bardziej łaskawym okiem omiotłem stertę garów piętrzącą się w zlewie i kilka zaschniętych talerzy pod łóżkiem. No kto by pomyślał. Podniosłem do ust butelkę belgijskiego dubbela i przeczesałem tłustawe już włosy. Na stronie czołowego polskiego serwisu plotkarskiego znajdowało się jeszcze kilka rewelacji na temat nowego bożyszcza nastolatek. Podobał się Natalie Portman i podobał się Megan Fox, Courtney - żona Kurta desperacko chciała umówić go ze swoją córką, a ja chętnie rozlałbym to piwo Natalie do drugiej szklanki. Rzecz jasna wcześniej wypłukałbym z niej makaron. Z Robertem pewnie też bym się podzielił gdyby przyszedł tu zziajany w tej swojej zapoconej koszuli i nie miał nic przeciwko piciu ze słoika po korniszonach. Cały ten Pattinson jakoś zrehabilitował się w moich oczach i pomyślałem, że może po setce żołądkowej moglibyśmy razem pociągnąć karaoke do "Natalie" w wersji Rynkowskiego. I tak myślałem sobie ciepło, gdy poraziła mnie pointa zasłyszanego niedawno kawału o rebe. Duchowny zabronił przychodzić do swego domu przyjacielowi mówiąc, że podczas jego ostatniej wizyty zginęła mu biżuteria. Znajomy tłumaczy, że nie mógł zwędzić kosztowności, na co rebe odpowiada: "wiem, wszystko po chwili się znalazło, ale niesmak pozostał". Niesmak związany z postacią odgrywaną przez Roberta to nie tyle moje odczucie względem niego, ale jego immanentna właściwość nie posiadania smaku (które to wrażenie na moment odczarowała słona plama pod pachą). Właściwość nieco zaskakująca zważywszy na to, że wciela się on w postać wampira tj. krwiopijcy, upiora, Nosferatu. Kiczowaty, okutany w szkarłatną pelerynę Dracula Christophera Lee, recytujący z wyraźnym węgierskim akcentem fonetycznie wkute angielskie frazy Bela Lugosi, czarny Blacula Williama Marshalla i odrażający Nosferatu Schreka i Kinskiego uwodzą smakiem krwi, podmokłej ziemi i zmurszałego drewna, często również złym smakiem, ale bezsmakiem? Edwardowi Cullenowi ta sztuka się udaje, czego dowodem jest mierzone w setkach decybeli natężenie pisków młodych dziewcząt na całym świecie.
 

"Myślę, że jestem chory na życie"
(Charles Bukowski, Czy Pan Pije?)
 

W ostatnich miesiącach obserwowaliśmy prawdziwą erupcję wampiryzmu i trudno jest wnioskować o przyczynach tego stanu rzeczy. Moda na krwiopijców osiągnęła właśnie swoje apogeum, ale pamiętać trzeba, że jej sinusoida nigdy nie opada zbyt nisko. Żerujący na ludzkiej witalności pasożyt zawsze był i wciąż jest niezwykle popularną figurą zjawiającą się w przeróżnych wydaniach - od podań ludowych, przez tradycję romantyczną, literaturę fin de siecle'u, stokerowskiego Draculę, Nosferatu Murnaua, po polującego we śnie Freddy'ego Kruegera czy uskrzydlonego ludzkim strachem Jokera. Za część obrazów winić można poczucie zagrożenia wywołane atakami z 11 września 2001. Widownia oczekuje lokalizacji źródła własnego strachu, a współczesne wampiry to często trudni do namierzenia bezwzględni zabójcy. Ich celem coraz częściej jest artefakt mający pozwolić im funkcjonować za dnia, znieść zaporę światła zapewniającą ludziom poczucie bezpieczeństwa. Takimi terrorystami o nieograniczonym zasięgu byliby hybryda wampira i wilkołaka przedstawiona w Underworld, kainita osiągający golkondę w ramach systemu gier RPG Wampir: maskarada, czy mroczne alter-ego Blade'a. Wampir jest esencją tego co wyparte, zlepkiem wszystkiego co skrzętnie zamiatamy pod dywan, usuwamy z pola widzenia, z języka, oswajamy polityczną poprawnością. Jądrem jego istoty jest kategoria stojąca w największej sprzeczności z doświadczeniami naszego życia - śmierć. Wymykająca się naszym zmysłom, słowom i świadomości jak oślizła pijawka swoją niechcianą obecnością rujnuje nasz porządek symboliczny. Martwe truchło nadymające się naszą krwią jest jej personifikacją, a naszym rewersem. W myśl przysłowia, że przeciwieństwa się przyciągają, wampiryzm kusi nas jak wklęsły relief obiecując pełnię androgynicznego zespolenia, przywrócenie wszystkiego co brudne (czyli znajdujące się nie na swoim miejscu - jak kawa w kubku i kawa na koszuli) i objęte tabu. Na stosie odepchniętych namiętności jarzą się rozmaite perwersje - nekrofilia, kazirodztwo, pedofilia, sadyzm, masochizm, które wracają pod postacią krwiopijcy zwalniając nas od odpowiedzialności. Zahipnotyzowani w metaforze stosunku wystawiają swoje szyje na ugryzienie, przemienieni drenują swoich najbliższych indyferentni wobec ich płci, zabójcze strzygi w subwersywnym geście odwrócenia instynktu macierzyńskiego mordują noworodki. Wszystko co pod naszym słońcem jest transgresją, w świetle księżyca staje się prawem.
 

"Jeśli pójdę na tani film dorwą mnie koszmary - na drogi mnie nie stać"
(Jack Kerouac, Meksykańska samotność)
 

Wampir nie jest nam obcy, jest naszym negatywem, wariantem demonicznego sobowtóra. Nosferatu w filmie Murnaua jest jak matematyczny minus obracający wszystko we własne przeciwieństwo. Wywodzi się z wcześniejszej tradycji literackiej, ale i dekadenckich nastrojów międzywojennego Berlina. Nieśpiesznie i nieodparcie szerzący się wirus degrengolady w karykaturalnej, odpychającej fallicznej powłoce. Taki był celuloidowy wampir przed przeprowadzką do Hollywood. W 31 roku Dracula opuścił jednak zamek na Morawach i wyemigrował w okolice Los Angeles. Tam w rękach Toda Browninga ukształtował się jego nowy wizerunek mający na długie lata zawładnąć zbiorową świadomością. W rolę wampira wcielił się mierzący 1,85cm wzrostu, 49-letni węgierski imigrant Bela Lugosi. Nowy hrabia miał kruczoczarne włosy, ciemne brwi, ostre rysy dojrzałego mężczyzny, nienagannie skrojony trójrzędowy garnitur i pelerynę podszytą karminową czerwienią. Wciąż charakteryzowała go powolność pewnego siebie drapieżnika, ale jego erotyzm zgubił swój odrażający, perwersyjny rys. Raz na zawsze wampir opuścił ciemną stronę księżyca spijając humanizm wraz z krwią. Rozpoczyna się jego marsz po czerwonych dywanach. Zazwyczaj zmieniają się kroje garniturów, dosłowność seksualnych aluzji (które apogeum osiągają w Spermuli - filmie literalnie traktującym metaforykę krwi jako nasienia) i kwadratura akcentu odtwórcy głównej roli. Raz po raz hrabia balansuje na krawędzi swego człowieczeństwa, wychylając się coraz mocniej w stronę seksualnego fetysza jak w kreacji Joe D'Allesandro (supergwiazdy z fabryki Warhola), Catherine Denevue uwodzącej młodziutką Susan Sarandon w Zagadce nieśmiertelności, Salmy Hayek w Od zmierzchu do świtu czy Brada Pitta wespół z Tomem Cruisem i Antonio Banderasem w kanonicznym Wywiadzie z wampirem. Ewolucja doprowadziła Draculę do niemal pełnego uczłowieczenia w filmie Coppoli. Jego wampiryzm jest efektem wyrzeczenia się wiary w wyniku samobójczej śmierci ukochanej. Jego przekleństwem jest kultywowana przez wieki rozpacz, którą ukoić może bliźniaczo podobna do zmarłej Elisabeth - Mina Murray. Wampir przestaje być czystą projekcją naszego lęku, a zaczyna być bohaterem dramatu napędzanym nie przez pożądanie, ale miłość. Jego motywacje stają się zrozumiałe co uruchamia w widzu mechanizm projekcji i identyfikacji. Dracula Coppoli wyszedł z cienia i stanął w progu czekając na zaproszenie do środka.
 

1 2 3  
Moje NH
Strona archiwalna
Nawigator
Lipiec-sierpień 2009
PWŚCPSN
23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
Program:
Mój plan:
Indeks A-Z
Koncerty
Filmy nieme w Operze
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu:
Skocz do cyklu:
WYBIERZ CYKL
Czy wiesz, że...

W tym roku Teatr Capitol nie będzie obiektem festiwalowym. Część wydarzeń odbędzie się za to na scenie kameralnej Teatru Polskiego.

>
/Co to jest?
JESTEŚMY NA FACEBOOKU LINKI:
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty 2007-2009  /  festiwal@enh.pl  /  www.enh.pl  /  realizacja: Pracownia Pakamera