Varia
Filmowa przestrzeń ENH
Twórcy z charakterem
Moje nowe horyzonty - felietony Romana Gutka
Polityka Poleca - Przewodnik Festiwalowicza
Selekcjonerzy z festiwali
Krytycy w Winnipeg
Nagroda im. K. Mętraka
Ciekawostki z przestrzeni ENH
ENH poleca: książki Krytyki Politycznej
Krakowska Szkoła Filmu i Komunikacji Audiowizualnej
Twórcy z charakterem.
Przekroczyc granice kina

Jedną z najbardziej intrygujących postaci tegorocznego festiwalu Era Nowe Horyzonty jest JENNIFER REEVES. Dyrektor festiwalu ROMAN GUTEK opowiada o swojej fascynacji twórczością młodej reżyserki z Brooklynu.

ANITA PIOTROWSKA: – Kiedy patrzymy na spektakle Reeves wykonywane z towarzyszeniem muzyków, oparte w dużej mierze na improwizacji, bezpośrednim kontakcie reżyserki z publicznością, na zwielokrotnionym obrazie, niejednemu z nas może nasunąć się pytanie: czy to aby ciągle jeszcze jest kino?

ROMAN GUTEK: – Moje pojmowanie kina opiera się na definicji, którą przed laty sformułował Karol Irzykowski: „to widzialność obcowania człowieka z materią”. Dlatego właśnie zdecydowałem się przedstawić we Wrocławiu twórczość Jennifer Reeves. Z pewnością mamy w niej do czynienia ze sztuką eksperymentalną, z ducha dokonań takich artystów awangardowych, jak Stanley Brakhage, Kenneth Anger czy Jonas Mekas. Reeves tworzy swoje filmy nie na nośniku cyfrowym, ale na tradycyjnej taśmie 16 milimetrów, którą traktuje jako bardzo istotne materialne tworzywo – niszczy warstwę emulsji, maluje na niej odręcznie rozmaite abstrakcyjne formy, które łączy ze sfilmowanymi obrazami. Wyświetla je potem z dwóch projektorów, albo naprzemiennie – jak w „He Walked Away”, albo nakładając je na siebie nawzajem – jak w „Light Work Mood Disorder” czy najnowszym „When It Was Blue”. Bardzo istotna wydaje się tu sama faktura obrazu. Wpływa ona znacząco na zmianę naszej percepcji. Zwraca uwagę widza na optyczny i mechaniczny charakter filmowego medium.


– Czy na tego rodzaju filmy jest miejsce w sali kinowej, czy może raczej w muzeum lub galerii sztuki współczesnej?

– Era Nowe Horyzonty powstała w opozycji do innych festiwali filmowych. Naszym zadaniem jest wychwytywanie tego wszystkiego, co odbiega od klasycznie pojmowanego kina narracyjnego, co wręcz przekracza granice kina. W tym roku pojawiła się nawet osobna kategoria konkursowa, w której znalazły się filmy o sztuce. Stąd też obecność we Wrocławiu tak niekonwencjonalnych twórców jak James Benning, autor „12 jezior” i „Casting a Glance”, czy właśnie Jennifer Reeves. W jej przypadku mamy do czynienia z kinem bardzo silnie sprzężonym z muzyką, opartym na powtarzalności i zrytmizowaniu obrazów. Nic dziwnego: artystka wychowała się w domu pełnym dźwięków – ojciec Jennifer był trębaczem jazzowym, a jej filmy często powstawały z inspiracji muzyką. We Wrocławiu zostaną one zaprezentowane nie w sali kinowej, ale prawdopodobnie w nowoczesnym klubie muzycznym.


– Twórczość Reeves powstaje na styku sztuki konceptualnej i głęboko osobistej wypowiedzi.

– Jennifer od lat dotyka w swoich filmach problemu seksualności, tożsamości, pamięci. Interesują ją także rozmaite formy transgresji. Zagłębia się w świat dorastania, w wymiarze biologicznym i psychologicznym. Opowiada o poczuciu odmienności, a tym samym również o naszym uwikłaniu w politykę.


– Czy w przypadku autorki „The Time We Killed” mamy do czynienia z tak zwanym kinem kobiecym?

– Pierwiastek kobiecy wyczuwa się u Reeves nie tylko w samym doborze tematów, ale i w sposobie obrazowania: w pewnej nadwrażliwości, w skłonności do estetyzowania czy zaznaczaniu bliskości z naturą. Bardzo chciałbym, żeby tego rodzaju kino zaistniało w świadomości naszych widzów. Sam pamię­tam, jak mocnym doświadczeniem było moje spotkanie z projektem „When It Was Blue” na tegorocznym festiwalu w Berlinie, gdzie artystce towarzyszył na scenie Skúli Sverrisson, pracujący z Laurie Anderson islandzki muzyk i kompozytor, który też będzie we Wrocławiu. Kontemplując sfilmowane przez reżyserkę dziewicze krajobrazy, miałem wrażenie, jakbym oglądał na ekranie samego sie­bie. Czułem się, jakbym płynął – zupełnie jak podczas medytacji zen. Obrazy, muzyka, fragmenty dialogu wywoływały we mnie ciąg skojarzeń, a przy tym miałem cały czas poczucie najczystszej przyjemności. Coś we mnie z tego doświadczenia pozostało do dziś i mam nadzie­ję, że znajdą się widzowie Nowych Horyzontów, którzy będą odbierać to kino w podobny sposób.


ROMAN GUTEK jest twórcą i dyrektorem festiwalu Era Nowe Horyzonty, właścicielem firmy Gutek Film istniejącej od 1994 roku i specjalizującej się w dystrybucji kina artystycznego. W 1985 roku stworzył Warszawski Festiwal Filmowy, następnie związany był z Latem Filmów w Kazimierzu Dolnym. Laureat m.in. Paszportu „Polityki” w kategorii kreator kultury.

Moje NH
Strona archiwalna
Nawigator
Lipiec-sierpień 2009
PWŚCPSN
23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
Program:
Mój plan:
Indeks A-Z
Koncerty
Filmy nieme w Operze
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu:
Skocz do cyklu:
WYBIERZ CYKL
Czy wiesz, że...

Dla dzieci podczas festiwalu działać będzie filmowe przedszkole.

>
/Co to jest?
JESTEŚMY NA FACEBOOKU LINKI:
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty 2007-2009  /  festiwal@enh.pl  /  www.enh.pl  /  realizacja: Pracownia Pakamera