Na żywo
Wyniki konkursów
Podsumowanie Festiwalu
Fotodziennik
Spotkania i konferencje
Relacje festiwalowe
Gazeta "Na horyzoncie"
Forum - wypowiedz się!
Minione dni
Plebiscyt publiczności
Relacje festiwalowe
26 lip 09
Azja wciąż na językach
starsza lista nowsza

We Wrocławiu trudno nie wejść w krąg kina azjatyckiego. Wśród książek, prezentowanych podczas festiwalu, znajdziecie publikację Piotra Kletowskiego Kino Dalekiego Wschodu (prezentacja w Cafe Gazeta 30.07, godz. 19), wydaną przez Krytykę Polityczną, która wprowadza w fenomen kina azjatyckiego na przykładzie poszczególnych krajów, nurtów, tematów i twórców.

Trwa retrospektywa twórczości Tsai Ming-Lianga z Tajwanu, odkrywająca przed wielbicielami także początki jego twórczej drogi, filmy kręcone dla tajwańskiej telewizji na przełomie 80. i 90. lat XX wieku, zadziwiająco fabularne, patetyczne, społecznie zaangażowane, opowiadające głównie o rodzinnych problemach, biedzie, przemocy wśród nastolatków. Zapytany o tę ich dominującą fabularność i realizm reżyser przekonuje, że nawet wtedy, zawsze był w opozycji. Telewizja pokazywała cukierkową wizję świata, on umieszczał opowiadane przez siebie historie na marginesach - Daj mi dom to krótki metraż poświęcony problemom rodziny, mieszkającej na placu budowy, we Wszystkich zakątkach świata reżyser wychodzi z kamerą na ulicę, pokazuje jej niebezpieczeństwa, zaułki, których niepokojąca energia potrafi zwieść niewinne nastoletnie duszyczki na manowce. To właśnie na ulicy znalazł Lee Kang-shenga, który po raz pierwszy zagrał samego siebie w Chłopcach z 1991 roku, wcielił się w rolę nastolatka kradnącego pieniądze kilkuletniemu chłopcu.

Rok później powstał pełnometrażowy debiut Tsaia - Buntownicy neonowego boga, film z pogranicza. Z jednej strony znaleźć w nim można znajome motywy - znacząco przelewającą się wodę, długie, wypełnione "nie dzianiem się" ujęcia, milczące postaci, rodziców Lee Kang-shenga granych przez tych samych co później aktorów, a nawet mieszkania czy wnętrza hoteli, które będą się potem pojawiać w kolejnych filmach, absurdalne sytuacje. Z drugiej strony - to jednak jeszcze w miarę dynamiczna historia, osadzona w środowisku drobnych złodziejaszków, wielbicieli hazardu i łatwych przygód. Przez przypadek jeden z nich zwraca uwagę Lee Kang-shenga, mieszkającego z rodzicami, milczącego licealisty. Od tej pory chłopak będzie go śledził, spróbuje się do niego zbliżyć na różne dosyć zabawne sposoby. Tsai dba o realizm przedstawionych wydarzeń, bohaterowie na skuterach, w czasie rzeczywistym przemierzają zryte przebudowami miasto, odwiedzają salony gier, jedzą w ulicznych barach, w domach mają kłopot z kanalizacją i wielkimi karaluchami. Poruszają się w obrębie materialnego świata, gdzie jeszcze nie ma miejsca na metaforę.

Kiedy ogląda się instalację Tsaia Erotic Space, prezentowaną w galerii Studio BWA, w filmie, będącym jej częścią, pojawia się długa scena z pracującymi na budowie, chińskimi robotnikami. Zarówno sposób filmowania tej sytuacji, jak i jej kontekst przekonuje, że mamy do czynienia z niemal malarskim, choć ruchomym obrazem. Obnażone do połowy ciała robotników poruszają się w obrębie konstrukcji z linii rusztowania, co przypomina bardziej zaplanowane artystyczne przedstawienie, niż zwykłą pracę na budowie. Ta scena wydaje się dotykać sedna zmiany, jaka nastąpiła w sposobie obserwowania świata, do jakiego przyzwyczaił nas Tsai w swoich późniejszych filmach. Reżyser unika odpowiedzi na pytanie o genezę tej zmiany. A może odpowiedź nie jest oczywista. Wspomina o związkach tego, co robi, z życiem. Z czasem od zainteresowania zewnętrznością przechodzi ku opowieści o wnętrzu człowieka.

Wciąż tkwiąc w obrębie kultury azjatyckiej, warto obejrzeć prezentowany w sekcji panorama współczesnego kina, południowokoreański film Bez tchu ze świetną kreacją aktorską Yang Ik-June, który jest jednocześnie jego reżyserem i scenarzystą, film nagrodzony na festiwalach w Rotterdamie i Tajpej, częściowo autobiograficzny. Choć to dosyć konwencjonalna opowieść o przemocy w rodzinie i jej konsekwencjach, Yang Ik-June tworzy zachwycającą, charyzmatyczną postać antybohatera na miarę postaci z filmów Takeshiego Kitano, okrutnego, pokaleczonego przez życie bandyty, ściągającego długi. Przemoc jest jedynym językiem, jakim się posługuje. Zresztą nie tylko on, ale i jego ofiary. Oglądając Bez tchu, można odnieść wrażenie, że "normalne" relacje między ludźmi nie są udziałem Koreańczyków, a ich rodzinne życie to prawdziwe piekło. Świetne, naturalistyczne dialogi dopełniają tego obrazu. Związek głównego bohatera z młodą dziewczyną, która jako jedyna będzie miała odwagę stawić mu czoła i spróbuje wywołać w nim przemianę, zdaje się charakterystyczny dla Wschodu, oparty na nieustannej grze przyciągania i odpychania, fascynacji i brutalności. Niemal uda jej się dokonać cudu, jednak - jak w klasycznym amerykańskim kinie gatunków - ten pociągający i niebezpieczny obraz męskości w finale musi zostać unicestwiony.

 

Agnieszka Szeffel

Co o tym sądzisz? Wypowiedz się na Forum ENH

starsza lista nowsza
Moje NH
Strona archiwalna
Nawigator
Lipiec-sierpień 2009
PWŚCPSN
23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
Program:
Mój plan:
Indeks A-Z
Koncerty
Filmy nieme w Operze
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu:
Skocz do cyklu:
WYBIERZ CYKL
Czy wiesz, że...

Kobiecość będzie jednym z tematów obecnych podczas tegorocznego festiwalu Era Nowe Horyzonty.

>
/Co to jest?
JESTEŚMY NA FACEBOOKU LINKI:
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty 2007-2009  /  festiwal@enh.pl  /  www.enh.pl  /  realizacja: Pracownia Pakamera